poniedziałek, 26 października 2015

Początek, opis, fabuły i prolog.

Cześć Kochani.
Chciałam Was tylko poinformować że zaczęłam pisać FanFiction o Rossie i Courtney oraz innych postaciach aczkolwiek nie będzie to typowe FanFiction bo znajdzie się tam dramat, tajemniczość, miłość.
Nie przedłużając zapraszam Was na krótki wstęp.






Fabuła.:

Ross, jest, zwykłym nastolatkiem ma dobrych rodziców jego pasją jest muzyka, potajemnie w kącie pisze teksty piosenek i śpiewa, czasem wpadnie też na jakąś imprezę, lubi flirtować, ale ma problem z zaangażowaniem się w stały związek.
Courtney, jest, jego przeciwieństwem pochodzi z patologicznej rodziny, jest bardzo nieśmiała, jednak mimo to to do niej Ross coś poczuł i było wszystko dobrze, dopóki, no właśnie dopóki tego jednego dnia szli jak zawsze do szkoły, Courtney przychodziła przez ulicę, wpatrywała się w Rossa tak bardzo pragnęła by wpaść mu w ramiona, jednak to było tylko pragnienie- nigdy się nie spełniło.
Co dalej, czuł, Ross, co się stało z Courtney czy jej po prostu już nie ma, a może jest tylko trzeba się temu przyjrzeć głębiej?
Tego wszystkiego dowiesz się gdy zaczniesz czytać moje opowiadanie.
Zapraszam.
Laura ( Livia )

 ,,..i będę każdym Twoim promieniem słońca’’.

Prolog.

Stał, właśnie w tym samym miejscu co zawsze, przy tym samym przystanku autobusowym nad który przyjechał autobus- zatrzymał się wsiadło parę osób wysiadła może jedna albo dwie, on stał dalej- czekał, wyjął telefon z przedniej kieszeni swoich ciemno- czarno- granatowych spodni, odblokował i spojrzał na wyświetlacz, brak nowych wiadomości, westchnął, nie mógł dłużej czekać ruszył pod niewielką górę która teraz wydawała mu się być największym szczytem, drobne krople deszczu kapały mu na głowę sprawiając że jego jasne kosmyki robiły się mokre, a ulica którą szedł, była, zupełnie cicha smutna  jakby była martwa, a jego dłoń, jakby zamarzła,  bez dotyku jej dłoni.
Bez, niej, wszystko było inne po prostu, takie smutne i bez kolorów, bez jej uśmiechu po prostu słońcu nawet nie chciało się wstawać rano.
Świat, ten, piękny świat, nagle zrobił się szaro- bury, i umarł.
Wyjął, telefon, i wszedł  w Galerię, kliknął na zdjęcie,- tutaj była uśmiechnięta i szczęśliwa.
Jego, kochana, śpiąca, wiecznie Księżniczka.
Jego, miłości, spała teraz po prostu  tylko spała.
Kochani, wiem, że to dopiero początek ale komentujcie proszę bo chcę wiedzieć co sądzicie, o tym, właśnie początku i czy będziecie go czytać.
Laura ( Livia ).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz