Rozdział 2
- ,,Wiem, że nie zasługuję na to. Ale zostań ze mną choć na minutę, Obiecuję że będzie warto. Nie możesz mi wybaczyć? Chociaż na chwilę. Wiem, że to moja wina, Powinnam być bardziej ostrożna’’.
- ,,Lecz żaden smutek nie przeważy radości, którą niesie
krótka chwila spędzona przy niej''.
17 Kwietnia 2015 roku.
Czuł jakby coś w nim umarło, jakby zaczął nad nim grasować odór śmierci przenikający powoli z każdą chwilą w każdy najmniejszy zakamarek jego ciała wnikający aż do szpiku kości.
Trzasnął drzwiami od swojego pokoju, zupełnie nie zwracając uwagi na bełkot mamy dobiegający jeszcze z przedpokoju, zrzucił swój plecak i kopnął go w kąt.
Czuł się okropnie, jak jakiś odmieniec westchnął błądząc wzrokiem po pokoju jakby czegoś w nim szukał, jednak wiedział bardzo dobrze że nie znajdzie niczego prócz czterech pustych ścian, pierwszy raz to miejsce wydawało mu się tak obce kiedyś wydawało mu się być najlepszym miejscem na świecie azylem w którym mógł spędzić całe swoje życie.
Schował twarz w dłoniach, zawsze to robił gdy czuł że trzęsie mu się podbródek nienawidził tego już jako małe dziecko się tego wstydził, dobrze pamiętał że kiedyś gdy upadł jadąc na rowerze tak bardzo chciało mu się płakać i wtedy gryzł się mocno w język by zapomnieć o tym bólu sprawionym przez upadek, jednak teraz to nie działało.
Mógł się gryźć w niego godzinami, mógł go sobie poparzyć jednak to było na nic, strata Courtney nie mogła się równać z jakimś tam głupim upadkiem na rowerze.
Podszedł do biurka marszcząc delikatnie swoje brwi, dopiero teraz dostrzegł że na biurku leży jakaś kartka której zdecydowanie, nie było wcześniej gdy wychodził do szkoły, a co go jeszcze bardziej zdziwiło to fakt iż jego zdjęcie z Courtney które miał na swojej korkowej tablicy zaraz obok plakatu Collie z popularnego serialu ,, The Fosters’’, leżało tuż obok.
Wziął zdjęcie w dłoń jednak nie mógł na niego patrzeć zbyt długo gdyż rozmazany obraz spowodowany napływem niechcianych łez utrudniał mu widzenie, przywiesił zdjęcie z powrotem, a potem zabrał się za kartkę, po jej przeczytaniu czuł ciarki na całym swoim ciele.
Przymknął delikatnie swoje oczy, znowu ten obraz siedzącej delikatnie uśmiechniętej Courtney, jego oddech zaczął świrować.
‘’ Przestań, wyobraźnio przestań !’’, wrzasnął na głos zaciskając dłonie w pięści jednocześnie zgniatając trzymaną cały czas w dłoni białą kartkę, potem szybkim ruchem wycelował ją prosto do mieszczącego się w rogu blisko drzwi od jego pokoju śmietnika.
Wstał, chciał wyjść z domu bo czuł że brakuje mu powietrza, jednak zamiast tego w ułamku sekundy padł na łóżko, jakoś tak nagle zachciało mu się spać i poddał się temu, wolał wszystko, byleby nie ta ciągła myśl sprawiająca że pękało mu serce.
30 Września 2014 roku.
- Co Ty z nią masz?
Głos Caluma był wyraźnie oburzony i podenerwowany chłopak zmarszczył brwi w ten swój charakterystyczny sposób, zawsze miał taki odruch gdy czuł się zakłopotany, w obecności Rossa co zdarzało mu się bardzo często, pomimo że byli przyjaciółmi od dziecka, znali się od czwartego roku życia, nie zawsze czuł zakłopotania, czy stres to przyszło z czasem gdy zaczęli dorastać z początku Calum nie miał pojęcia co jest tego powodem, jednak w końcu to odkrył ale nie chciałby by to również odkrył Ross, pomimo że nie mieli nigdy przed sobą tajemnic ten fakt musiał pozostać nie odkryty.
- No, przecież nic po prostu chcę z nią usiąść wspólnie w ławce, co w tym złego?
Ross, był wyraźnie znudzony rozmową z kolegą, kątem oka spojrzał w stronę Courtney która zajęła już miejsce obok Rossa, które wcześniej, należało do Caluma.
- Ale, to ze mną siedzisz, od zawsze.
Odrzekł rudzielec z żalem w swoim głosie niczym małe dziecko któremu zabrało się jego ukochanego pluszowego misia.
- Jutro znowu z Tobą usiądę daj spokój.
Machnął Ross i usiadł obok zmieszanej i delikatnie przestraszonej tą całą sytuacją Courtney.
Dziewczyna, czuła się nie chciana wśród towarzystwa, a raczej wiedziała że jest niechciana, przyjaciele Rossa jej nie akceptowali jak i większość osób, z jej otoczenia nigdy nie należała do osób lubianych zawsze była małą cichą myszką wijącą się po kątach.
- M.., mogę się przesiąść.
Wydukała, na co Ross pokręcił przecząco głową.
- Zostań, jest w porządku.
Odetchnęła mimo że wiedziała iż nie jest to prawda bo jego przyjaciel obraził się, jednak on potrafił sprawić że się uspokajała i nie czuła winna faktu że w ogóle istnieje, i zabiera innym bardziej ważnym ludziom tlen.
- Dzisiaj poruszymy, bardzo burzliwy temat, a mianowicie temat miłości, oddania, niewiedzy, smutku, dramatu czyli zaczniemy omawiać waszą obecną lekturę czyli ,, Romeo i Julia’’, moi drodzy.
Rozbrzmiał się głos nauczycielki, Courtney spojrzała w jej kierunku, jednak na sobie cały czas czuła wzrok Rossa, to było takie przyjemne a zarazem straszne bała się że gdy będzie się na nią tak dłużej patrzył to uzna ją za brzydotę i ucieknie ze śmiechem, westchnęła.
- Chciałabym, aby każdy z was dobrał się w pary i z tej okazji przygotował wspólnie krótką scenkę na temat współczesnej miłości, w oparciu o Romea i Julię, liczą się emocje, charakteryzacja, wystrój, tekst i każdy najmniejszy szczegół.
Po tych słowach w stronę Rossa odwróciła się Laura i szeptem zaczęła go prosić a raczej zatwierdzać że to on będzie z nią w parze.
- Wiecie, już, z kim będziecie czy ja mam zacząć przydzielać?
Zapytała nauczycielka, na co Courtney zaczęła wodzić wzrokiem po ścianach i w kierunku okna, bała się stawać na środku i odpowiadać przed całą klasą, bała się że ją wyśmieją, i tak się już z niej śmieli.
- Ja, będę z Rossem proszę Pani.
Powiedziała Laura twierdząco na co nauczycielka przytaknęła dając znać że się zgadza ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć przerwano jej.
- Emm.., ale przepraszam bo ja..
Ross się zawahał i spojrzał w kierunku Courtney, na co tej serce zabiło szybciej.
- Tak Ross?
Nauczycielka, spojrzała w jego kierunku.
- Bo, ja bym chciał być z.., bo ja bym chciał być z Courtney.
Nauczycielka uniosła delikatnie swoje ciemne brwi do góry, a Laura odwróciła się w ich stronę piorunując zabójczym wzrokiem Courtney.
- No dobrze Ross, ustalcie to między sobą, macie tak jak już wcześniej mówiłam tydzień na przygotowanie się.
Ross przytaknął nie spojrzał nawet na Laurę, tylko na Courtney i wyszeptał w jej kierunku.
- Czy zostaniesz moją Julią ma belle?
Na co czarnowłosa jedynie przytaknęła, poczuła się wzruszona, on wybrał ją jak to w ogóle możliwe?
Wiedziała, że to tylko praca szkolna, ale on wybrał ją on Ross wybrał ją, on jej Romeo.
17 Kwietnia 2015 roku.
Wiedziała, że przysparza mu wiele cierpienia i bólu tym co robi, ale po prostu nie mogła przestać nie mogła nie potrafiła zniknąć, jej miłość do niego była tak silna że trzymała ją tutaj cały czas w tym samym miejscu, mimo że wiedziała iż nie powinna tu być.
Spojrzała, w jego kierunku, tak słodko sobie spał przysiadła bezgłośnie a brzegu łóżka i przesunęła swoją zimną, lodowatą wręcz dłonią po jego jasnych włosach, był taki ciepły, jego policzki były delikatnie zaróżowione chociaż twarz była smutna a po policzkach widać było że ciekły łzy bo pozostawiły po sobie delikatne smugi.
Gładziła go po włosach delikatnie się uśmiechając nachyliła się delikatnie nad jego uchem i wyszeptała cicho.
‘’ Bardzo Cię kocham mój malutki, wiem że teraz cierpisz, tak bardzo ja też teraz cierpię wiesz, tak bardzo.., tak bardzo chciałabym móc zabrać Cię ze sobą sprawić że znowu będziemy razem, tęsknie za Twoimi słodkimi pocałunkami, za Twoimi ramionami za naszymi wspólnymi planami. Pamiętasz? Obiecaliśmy sobie że jak skończymy 18 lat, jak Ty skończysz bo ja już przecież niedawno przed tym wszystkim miałam urodziny, obiecaliśmy sobie że, kupimy mały domek na to pracowaliśmy, na to zbierałam wszystkie swoje oszczędności, które pewnie teraz moi kochani rodzice przepiją.., tak bardzo mi przykro że nasze plany legły w gruzach, tak bardzo bym chciała byśmy teraz poszli razem w nasze miejsce, na łąkę usiedli na trawie lub w altanie, i żebyś mi znowu powiedział jak bardzo mnie kochasz,mój Skarbie, tak bardzo za tym tęsknię’’.
Powiedziała, nachylając, się nad nim pocałowała delikatnie jego policzek, a łza z jej policzka skapnęła na jego przez co chłopak delikatnie się poruszył śpiąc i wzdrygnął po czym jednak pod wpływem jej przyjemnego gładzenia jego policzka ponownie się ułożył i zasnął ale nie na długo bo po chwili rozległo się delikatne pukanie do drzwi, obudził się i rozejrzał dookoła było już szarawo w pokoju więc zapalił lampkę nocną.
- Proszę.
Powiedział, a w drzwiach stanęła Laura, uśmiechnęła się do niego i weszła do środka po czym usiadła obok na brzegu łóżka.
- Ja się czujesz?
Zapytała cicho wpatrując się w jego złamaną, zasmuconą twarz.
- Lepiej, naprawdę.
Wydukał na co ta nic nie powiedziała, tylko przytuliła go obejmując za szyję a potem kciukami delikatnie pogładziła jego policzki.
30 Września 2014 roku.
- Powinieneś z nim porozmawiać.
Powiedziała, stanowczo Rydel.
- Daj spokój.
Odpowiedział Calum.
- A idź, Ty.
Wydukała blondynka i wzruszyła obojętnie ramionami idąc wolno korytarzem kontem oka spojrzała na dwoje siedzących w rogu na ławce.
- Ona, go zniszczy.
Powiedziała, zdecydowanie i poważnie.
- I co mam zrobić?
Rydel idąc dalej powiedziała.
- Wyznaj mu co czujesz, zrobi się zamieszanie, i on zapomni dzięki temu o Courtney.
Rydel, była pewna swoich słów.
- Może i tak, ale stracę przyjaciela a tego nie chcę.
Westchnął Calum i również spojrzał w ich stronę ze smutkiem, Ross był roześmiany, gryząc kawałek, jabłka wraz z Courtney, siedzieli razem niczym ,, Zakazana para zakochanych’’, przypominających współczesnych ,, Romeo i Julię’’.
17 Kwietnia 2015 roku.
Nie, chciała wypuszczać go ze swoich objęć, od zawsze kochała go przytulać choć wiedziała że on tak bardzo jak ona tego nie kochał ale czuła że mógłby do tego przywyknąć, a z czasem może nawet pokochać.
- Ross, nie bądź smutny,, jestem tutaj przy Tobie.
Powiedziała zdecydowanie Laura obejmując chłopaka o blond włosach i wpatrując się w jego oczy.
- Wiem, jesteś,, kochaną przyjaciółką, ale nie jesteś nią.
W\Westchnął odsuwając się, na co ta wcale nie miała zamiaru go puszczać.
- Ale, Cię uszczęśliwię, obiecuję.
Powiedziała.
- Nie, Laura, przestań.
Zaprotestował chcąc by go puściła po chwili z lampki nocnej wydobyły się dziwne iskierki, a po chwili ta zgasła, Laura się delikatnie przestraszyła bo nie lubiła ciemności, bała się jej.
- Ross.., jesteś tu?
Wyszeptała.
- Tak, jestem.
Odpowiedziała wstając z łóżka by zapalić świeczkę jednak po chwili lampka znów zaczęła się palić na co Laura się nieco zdziwiła a Ross nic nie powiedział, spojrzał w bok, jego zdjęcie z Courtney znowu leżało na biurku, wziął je w dłoń spojrzał przez chwilę.
- Kocham, tylko, Ciebie Księżniczko.
Wyszeptał i z powrotem przypiął zdjęcie, Laura zasmucona, i rozpłakana wyszła, Ross nawet jej nie zatrzymał, nie chciał tego teraz, w pokoju, albo w jego sercu zrobiło się przyjemnie ciepło.
Kochani, pamiętajcie, komentując zachęcacie do dalszego pisania.
Laura. (Liv).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz